Second-hand może być niebezpieczny dla zdrowia, ponieważ zawiera formaldehydy - oświadczył przewodniczący Państwowego Komitetu Przedsiębiorczości Mychajło Brodski, powołując się na badanie instytutów mikrobiologii i wirusologii, a także higieny i toksykologii.
"Na Ukrainę ten towar trafia obrobiony niebezpiecznymi formaldehydami. Te substancje negatywnie wpływają na oczy i drogi oddechowe” - opowiedział Brodski. „Są to wnioski ekspertyzy i wyniki certyfikacji" – relacjonuje TSN.
Przewodniczący Ministerstwa Zdrowia Zinowij Mytnyk zawiadomił, że zbadanie każdej rzeczy jest niemożliwe: "Sprawdzają się kontenery i fragmentarycznie niektóre rzeczy. Gdyby było coś poważnego, ja o tym wiedziałbym". Toksykolodzy, którzy sprawdzają ubrania second-hand, opowiedzieli, że niebezpieczne substancje w takim towarze rzeczywiście są. "Jednach ich koncentracja jest dopuszczalna dla organizmu" - oświadczyła stołeczna toksykolog Larysa Trunowa.
"Wwóz second-handu musi być surowo kontrolowany, a od 1 stycznia najprawdopodobniej zostanie zabroniony. Jeśli to się nie uda, będziemy kontynuować walkę" - dodał Brodski.
Sprzedawcy używanej odzieży są pewni, że trwa zorganizowana kampania przeciwko im. Jedni zamierzają szukać nowej pracy, inne - protestować.