Prezydent Wiktor Juszczenko apeluje do Rosji o wydanie ukraińskiemu śledztwu jego prawdopodobnych trucicieli. Taki wniosek da się wysnuć z jego słów, powiedzianych w wywiadzie dla kanału telewizyjnego 1+1 - informuje „Ukraińska Prawda”.
"Te trzy osoby, które bezpośrednio przyjmowały mnie, częstowały i obsługiwały, dziś, niestety, przebywają w Rosji" - powiedział Wiktor Juszczenko.
"Wszystkich tych ludzi po imieniu zna Rosja, znają urzędnicy wyżsi, bo pod ich adres udzielano zapytania o przekazaniu ukraińskiemu śledztwu" - zaznaczył prezydent.
"To ten kluczowy punkt, który powinien stać się finałowym składnikiem sprawy, który pozwoliłby powiedzieć narodowi, kto otruł prezydenta, jakie były cele i kto powinien za to odpowiadać" - akcentował.
Komentując informację o rzekomym sfałszowaniu otrucia Juszczenki, prezydent powiedział: "Takiego rodzaju nagonki, poza tym od niemoralnych ludzi, którzy będą wykorzystywać moje otrucie jako sposób rozdmuchiwania na wysokim poziomie politycznej i społecznej dyskusji i dyskredytowania, w szczególności, mnie...tacy ludzie zawsze będą".
"Niestety, dioksyna w moim ciele pozostanie na całe życie, nigdy nie zostanie wyprowadzony" - zaznaczył Juszczenko, przypomniawszy, że w ciągu pierwszych dwóch lat po otruciu zrobiono mu 26 operacji.
"U mnie pozostało 5% dioksyny, ale niestety z każdym miesiącem wyprowadza się coraz mniej i mniej" - powiedział prezydent.