Zabiły żąda, aby SBU zwróciła dyski z dokumentami historycznymi

17:40, 9 вересня 2010

Dyrektor Muzeum Narodowego „Więzienie na Łąckiego”, którego wczoraj na 14 godzin zatrzymali funkcjonariusze SBU i przeciw któremu teraz wszczęto postępowanie karne za „przygotowanie do odtajnienia tajemnicy państwowej”, wniósł skargę przeciw przewodniczącemu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, w której żąda wyjaśnienia działań funkcjonariuszy służby i natychmiastowego zwrócenia prywatnych rzeczy — komputera i zewnętrznych dysków twardych, na których znajdowały się elektroniczne wersje historycznych dokumentów, potrzebnych historykowi do jego działalności badawczej.

„Żądam od pana Walerija Choroszkowskiego wyjaśnień działania funkcjonariuszy służby i natychmiastowego zwrócenia moich prywatnych rzeczy — komputera i zewnętrznych dysków twardych. Znajdują się tam tylko kopie dokumentów historycznych, moje badania naukowe i prywatna informacja. Zwracam się do szanownych dziennikarzy z prośbą o pomoc, abyśmy wspólnymi staraniami wstrzymali cenzurę i presję, które rozpowszechniły się już na historię i historyków” - zaznaczono w oświadczeniu Rusłana Zabiłego.

Jak poinformowano ZAXID.NET w biurze prasowym Centrum Badań Wyzwoleńczych, wczoraj o 7:30 z lwowskiego pociągu na kijowskim dworcu sześciu funkcjonariuszy SBU zatrzymali Rusłana Zabiłego, historyka, dyrektora Narodowego Muzeum Ofiar Reżimów Okupacyjnych „Więzienie na Łąckiego” (Lwów) i zawiozło na ul. Wołodymyrską 33.

„Czternaście z połową godzin bez żadnych sankcji na zatrzymanie, bez prawa zatelefonować, bez możliwości poznać nazwiska pracowników, którzy prowadzili przesłuchanie.

Podstawą, według słów pracowników, jest ustne wskazanie kierownika Służby Waleria Choroszkowskiego. Przyczyna — przeszkodzić na zmyślonych podstawach pracy z odtajnionymi wcześniej materiałami i w taki sposób ograniczyć ich rozpowszechnienie.

Bez prawnych podstaw po bezskutecznych próbach namawiania Rusłana Zabiłego do „dobrowolnego” oddania wartości materialnych, konfiskowano mu prywatny laptop i dwa zewnętrzne dyski twarde. Mieściły się tam elektroniczne kopie materiałów historycznych i jego naukowe badania. Ostatnie, w razie, gdy nie zostaną oddane, będą stracone i dla Rusłanowi Zabiłemu jako naukowcu będzie trudno je szybko odnowić.

SBU przekonywała dyrektora Muzeum Narodowego, by rzucił historyczne studia i pracował nauczycielem w szkole, interesowała się kontaktami z zagranicznymi naukowcami, czy może podać dowody, że temat jego badań nie jest tajemnicą państwową. Rusłan Zabiły pisze o strategii i taktyce UPA” - zaznaczono w komunikacie.

Również Dyrektor muzeum prosi o wytłumaczenie od kierownictwa SBU, na jakich podstawach kierownikowi lwowskiej obwodowej SBU zlecono nie dopuścić do roboczych miejsc i do roboczych komputerów dyrekcji i pracowników naukowych muzeum. Przypomnimy, że w 2009 roku SBU przekazała pomieszczenie byłego więzienia KGB dla stworzenia muzeum.

Wołodymyr Wiatrowycz, historyk, eks-dyrektor Archiwum SBU mówi: „Funkcjonariusze SBU nie tylko starają się ukrywać przestępstwa stalinizmu, lecz także używać jego praktykę dziś, jak gdyby za oknem był nie 2010, a 1937 rok”.

Wołodymyr Wiatrowycz jest przekonany, że „polowanie na historyków” jest ogniwem tego samego łańcucha wraz z cenzurą w podręcznikach z historii i uniemożliwieniem dostępu do archiwów.

„Polecam władzom, aby wydawały pieniądze podatników nie na „specjalne operacje” z zatrzymaniem naukowców, a skupiły swoje wysiłki na walce z szpiegami i łapówkarzami”.

SBU teraz ustala grono osób, dla których przeznaczona była „tajna” informacja historyczna od Rusłana Zabiłego. „Jako posłuszny obywatel pomagam śledztwu i mówię — ta informacja przeznaczona była dla historyków, dziennikarzy, obywateli, wszystkich, kogo interesuje prawdziwa historią Ukrainy” — skomentował Wołodymyr Wiatrowycz.