Dziennikarzy nie wpuszczano na sąd do Łucenki
Dziennikarzy znów nie wpuszczano do sali obrad, gdzie rozpoczął się sąd w sprawie eks-ministra spraw wewnętrznych Jurija Łucenki.
O 9: 30 rano ochroniarze zawiadomili, że do sali mogą wejść przedstawiciele sześciu kanałów telewizyjnych i sześciu dziennikarzy mediów drukowanych.
Jednak, nawet bez względu na to, że dziennikarze weszli do środka pomieszczenia sądu, do sali ich nie wpuszczono.
Jednocześnie sędzia Serhij Wowk postanowił, że prasa nie będzie mogła robić relacji z procesu nad Jurijem Łucenką do ogłoszenia wyroku.
"Sąd po krótkiej rozmowie postanowił zakazać fotografowania, kręcenia wideo i transmisji z sali obrad sądu do ogłoszenia ostatecznej decyzji w sprawie, aby zapewnić właściwe sądownictwo i uniknąć wywierania presji na świadkach" - zaznaczył sędzia.
Z kolei Jurij Łucenko nazwał taką decyzję "marazmem", zauważywszy, że ktokolwiek z uczestników procesu może wziąć aparat fotograficzny czy dyktafon i utrwalać przebieg procesu.
Eks-minister przypuścił, że przeciwko sędziemu Wowkowi wszczęto trzecie postępowanie karne, i dlatego on podjął taką decyzję.
Później dziennikarzy wpuszczono do sali, pozwoliwszy na korzystanie z dyktafonów.