Podczas "milczącej" akcji na Białorusi zatrzymano 400 osób
Podczas kolejnej akcji protestu w ramach milczącej "Rewolucji przez sieci spoecznościowe" zatrzymano blisko 400 osób, w tym około 185 osób w Mińsku.
W miastach Białorusi w środę, 6 lipca, zatrzymano blisko 400 osób, uważanych przez władze za uczestników tak zwanych "milczących" akcji protestu. O tym poinformowało źródło w MSW republiki.
Według danych źródła, ponad 200 osób zatrzymano w obwodzie witebskim, ponad 20 - w obwodzie mohylewskim. W obwodzie mińskim do aresztu trafiło ponad 60 osób. Dane na temat aresztów w samej stolicy nie są znane.
Informator w MWS opowiedział, że wobec części zatrzymanych zostaną sporządzone protokoły o administracyjnym naruszeniu prawa, inni zostaną zwolnieni z aresztu.
Białoruskie media donoszą, że we wszystkich miastach zatrzymano ponad 320 uczestników "milczących" akcji, w tym około 185 w Mińsku.
W różnych miastach – w Brześciu, Grodnie, Mohyliowie, Bobrujsku, Pińsku, Nowopołocku w "milczących" akcjach wzięło udział po 100-400 osób.
Uczestnicy akcji twierdzą, że zatrzymania, wykonywane zarówno przez specjalny oddział milicji OMON, jak i osoby w cywilnym ubraniu, prowadziły się w sposób brutalny.
Z kolei Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy poinformowało o zatrzymaniu 25 przedstawicieli prasy. Według informacji Stowarzyszenia, dziennikarzy zatrzymywano w Mińsku, Brześciu, Grodnie, Mohyliowie, Bobrujsku, Nowopołocku. Wśród zatrzymanych byli przedstawiciele białoruskich, ale też zagranicznych mediów.
W stolicy dziennikarzy zatrzymywały nieznane osoby w cywilnym ubraniu. Nie zwracały uwagi ani na legitymacje dziennikarskie, ani karty akredytacyjne, używając siły fizycznej.
Przypomnimy, "milczące" akcje protestu trwają na Białorusi od początku czerwca. Niezadowoleni z kierownictwa kraju obywatele, czyje działania koordynowane są przez serwisy społecznościowe, wychodzą na ulice bez transparentów i haseł.
Białoruska milicja zawczasu otacza miejsca, gdzie powinni zebrać się demonstranci, i zatrzymuje wielu z nich.