Najważniejsze jest to, aby skrajna pozycja i radykalizm nie zrujnowały jedności Ukrainy, - historyk Myrosław Popowycz
„Mówiąc o Dniu Jedności, chciałbym powiedzieć o dwóch stronach tego, co jest dziś w ten sposób nazywane. Po pierwsze, teraz nie ma sensu wystawiać hasło Jedynej Ukrainy, ponieważ ten cel został już osiągnięty: ukraińskie ziemie zebrano w jedno i ten problem już pozostał w historii. Ale tak naprawdę problem istnieje”, - powiedział w komentarzu dla ZAXID.ENT filozof i historyk Myrosław Popowycz, komentując aktualne znaczenie Dnia Jedności Ukrainy.
Zdaniem historyka, problem polega na tym, że ukraińskie ziemie są niejednorodne. „Tak samo się różnią między sobą, jak, na przykład, niemieckie, - zaznaczył on. - Ta różnorodność dotyczy nie tylko kultury, ale także polityki. Dlatego chciałbym życzyć, aby wszyscy - od Sanu do Donu - dołożyli wysiłków intelektualnych i emocji, aby skrajne pozycje i radykalizm nie zniszczyły tego, co mamy”.
Zdaniem politologa Myrosława Popożycza, różnorodność Ukrainy - to szczęście dla państwa. „Gdyż jednolitość nie jest źródłem rozwoju - ona powoduje hamowanie żywych uczuć i myśli”.
Historyk podkreślił również, że zadaniem Ukrainy jest zachować różnorodność informacyjną, a przy tym nie doprowadzić do przewagi tych prądów, które mogłyby rozerwać ukraińską jedność.