Bałoha: Tymoszenko zmieniła szantaż na prymitywny blef
Premier-minister Julia Tymoszenko nie ma żadnych podstaw i moralnego prawa stawiać jakiekolwiek wymagania ani Prezydentowi Wiktorowi Juszczence, ani blokowi Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona co do odbudowy demokratycznej większości w Radzie Najwyższej. Ultymatywne wypowiedzi osoby, która zrobiła wszystko dla rozpadu koalicji, są bezpodstawne, zupełnie nieszczere i fałszywe. Tak skomentował ostatnie polityczne oświadczenia przewodniczącej rządu szef Sekretariatu Prezydenta Ukrainy Wiktor Bałoha. O tym poinformowało biuro prasowe Głowy państwa.
Pryzpomniał on, że to właśnie polityczna siła na czele z Julią Tymosznko sprzymierzyła się z Partią Regionów i komunistami, przeprowadziwszy szereg wspólnych głosowań w parlamencie w celu niekonstytucyjnego ponownego podziału władzy. Ten krok ostatecznie pochował wiarę w to, że koalicja BJuT i NU-LS bazuje się na jedynej ideologicznej podstawie i odpowiedzialności za przedwyborcze obietnice. - BJuT zrozumiał, że w jego pragnieniu domagać się absolutnej władzy dla swojego lidera Nasza Ukraina nie może być wspólnikiem. Właśnie dlatego zlekceważono koalicyjną umowę. Właśnie dlatego "biało-serdeczne" wszelkimi sposobami wzmacniały wewnętrzne sprzeczności wśród bloku NU-LS, hojnie rozdając wielkim wodzom małych partii obietnicy i preferencje. Takie destruktywne wysiłki doprowadziły do tego, że za odbudowę demokratycznej koalicji w byłej postaci dziś, w warunkach finansowego kryzysu, nikt nawet grosza nie da.
Jednocześnie Wiktor Bałoha przedstawił uzasadnione wątpliwości w stosunku do zdolności BJuT w ogóle paktować o udziale w innych formatach większości, nazwawszy ten blok nie zdolnym do negocjacji. W szczególności, wskazał on na brak w zbrojowni tej politycznej siły jakichś gwarancyjnych instrumentów, które dawałyby potencjalnym partnerom dostateczną pewność w stałości osiągniętych porozumień. - Całkiem niedawno w oczach całego kraju Tymoszenko pokazała, że jej obietnice i nawet jej podpis mają nic nie kosztują, przecież nie udała się do dymisji po rozpadzie większości, mimo że wymagał tego jej podpis pod umową koalicyjną. Te polityczne siły, które pochopnie zgodzą się na alians z BJuT, muszą się dobrze zastanowić, ponieważ, jak się okazało, nic na świecie nie przeszkodzi Julii Tymoszenko łatwo zrezygnować ze wziętych zobowiązań. Trzeba pamiętać, że ewolucja BJuT to napięty kłębek z oszustwa, cynizmu i zdrad.