Najczęściej Ukraińcy stają się ofiarami handlu ludźmi w Rosji, - MOM
Liczba Ukraińców, którzy ucierpieli wskutek handlu ludźmi, ciągle rośnie - powiedziała 17 sierpnia podczas konferencji prasowej specjalista Programu Przeciwdziałania Handlowi Ludźmi Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji Kateryna Ardanian. Według jej słów, głównym punktem przeznaczenia jest Federacja Rosyjska.
Kateryna Ardanian opowiedziała, że od 1991 roku ponad 110 tys. Ukraińców ucierpiało wskutek handlu ludźmi. Przy tym od 2000 roku z prośbą o pomoc do Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji zwróciło się 7740 poszkodowanych. W 2009 rok ich liczba wynosiła 773 osoby, w 2010 rok - 1085, a w pierwszej połowę 2011 roku - 397 osób (liczba ta planowo będzie rosnąć ze względu na czynnik sezonowy). Przyczyna wzrostu tej cyfry, według słów Kateryny Ardanian, polega częściowo na pogorszeniu sytuacji gospodarczej na Ukrainie, a częściowo na polepszaniu współpracy między organami odpowiedzialnymi za wykrycie faktów handlu ludźmi.
Specjalista Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji wskazała na tendencję zwiększenia procentu mężczyzn wśród poszkodowanych. Według jej słów, na ponad jedną trzecią podanej liczby składają się właśnie mężczyźni, eksploatowani w pracy. Przy tym jedną dziesiątą od ogólnej liczby stanowią dzieci, zmuszane do prostytucji, działalności pornograficznej czy żebrania.
Angażowanie ofiar handlu odbywa się z reguły nieformalnie - poprzez krewnych albo znajomych, którzy sami nie wiedzą o zagrożeniu, które może się kryć w tej czy owej propozycji – dodaje Kateryna Ardanian. Podkreśliła także, że osoby starające się o pracę zagranicą muszą być bardzo ostrożni wobec wszystkich propozycji rekrutacyjnych.
Komentując główne kraje przeznaczenia nielegalnego handlu ludźmi Kateryna Ardanian wymieniła Rosję (33% przypadków), Turcję (16%), Polskę (15%), i właściwie Ukrainę (5%). Wzrost takiej "popularności" Federacji Rosyjskiej przedstawicielka МОМ wyjaśniła tym, że Ukraińcy są już dobrze poinformowani o problemach handlu ludźmi w Turcji czy ZEA, a w przypadku Rosji czują się dosyć bezpiecznie, ponieważ znają język, nie potrzebują dla podróży ani wizy, ani paszportu. Ze względu na łatwą procedurę przekroczenia granicy sami rekrutanci też wolą mieć do czynienia z FR.